Ozzy Osbourne
Ordinary Man
Epic records nr 19439718452.
Nowy
krążek Księcia Ciemności był już zapowiadany od wielu miesięcy. Sam Ozzy był
zdziwiony, że udało mu się nagrać płytę w ciągu 4 tygodni. Jak wiadomo, jest on
już 71 letnim jegomościem, który od ponad 50 lat działa w branży muzycznej.
Impulsem do nagrania nowego materiału było spotkanie z młodym raperem Post
Malone. Osbourne wziął udział w nagraniu jego utworu „Take What You Want”,
który znalazł się też na nowym wydawnictwie Ozzy’ego.
Do
nagrania płyty zaangażowani
zastali znani muzycy: Chad Smith - perkusja (Red Hot Chili Peppers), Duff
McKagan - bass (Guns n’
Roses) i gitarzysta Adrew Watt, którego Ozzy poznał przy współpracy z Post
Malone. Warto dodać, że Watt jest też producentem całej płyty ,,Ordinary Man”.
Utwór
otwierający płytę nosi tytuł „Straight To Hell”. Rozpoczyna się typowymi dla Ozzy’ego
słowami „ Alright now”, dodatkowo charakteryzuje się efektowną gitarą solową,
na której gościnnie
zagrał Slash. Dalej „All My Life”, a następnie „Goodbye” ze wstępem przypominającym
sławetny „Iron Man” z
repertuaru Black Sabbath. Uderzenia stopy perkusji i przetworzony głos Ozzy’ego
sprawiają, że jest to bardzo ciekawy utwór. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na
zmianę rytmu w połowie jego trwania. Kolejna na liście jest ballada (tak, ballada!!) z udziałem Eltona Johna. Utwór interesujący, z wykorzystaniem
instrumentów smyczkowych, co tworzy przyjemny klimat i powoduje, że nagranie
staje się młodszym bratem „Mama, I’m Coming Home”, „Goodbye To Romance”, czy
nawet „Changes” z
Vol. 4 Black Sabbath.
Kolejne
utwory to już rozliczanie się autora z własnym życiem. Mocne „Under The Graveyard”, czy „ Today Is The End”. Po nim spokojny, melodyjny i wpadający w ucho „Holy For Tonight”.
W
warstwie lirycznej Książę Ciemności jest bardzo melancholijny. Prawie wszystkie
teksty odnoszą się do przemijania i nieuniknionej śmierci. To dotąd niespotykana tematyka
u Ozzy’ego. Cóż, czas biegnie nieubłaganie i nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Czyżby była to ostatnia płyta wspaniałego wokalisty?
u Ozzy’ego. Cóż, czas biegnie nieubłaganie i nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Czyżby była to ostatnia płyta wspaniałego wokalisty?
Wszystko
jest tak, jak powinno być - ciekawe kompozycje, dobre solówki gitar, wyszukane
teksty, ale jakby czegoś brakowało... Nie, to kogoś tu brakuje!! Najbardziej
brakuje Zakka, Zakka Wylde. Z jego udziałem byłaby to jedna z najlepszych płyt Ozzy’ego
Osbourne’a.
Jeszcze jedna sprawa. Muzyka na tej płycie wyraźnie złagodniała! To nie jest
już heavy metal, tylko hard rock, a w jednym utworze nawet połączenie rocka z
rapem. Czyżby znak czasu? Posłuchajcie i przekonajcie się sami.
*****/6 Dariusz
Urbański