poniedziałek, 9 marca 2020

Led Zeppelin Physical Graffiti












Led Zeppelin Physical Graffiti
Swan Song 2-200
Released on February 24, 1975
Produced by Jimmy Page
Executive Producer: Peter Grant.
Side 1: Custard Pie (Page, Plant) (4:13), The Rover (Page, Plant) (5:36), In My Time of Dying (Page, Plant, Jones, Bonham) (11:04)
Side 2: Houses of the Holy (Page, Plant) (4:01), Trampled Under Foot (Page, Plant, Jones) (5:35), Kashmir (Page, Plant, Bonham) (8:31)
Side 3: In the Light (Page, Plant, Jones) (8:44), Bron-Yr-Aur (Page) (2:06), Down by the Seaside (Page, Plant) (5:14), Ten Years Gone (Page, Plant) (6:31)
Side4: Night Flight (Jones, Page, Plant) (3:36), The Wanton Song (Page, Plant) (4:06), Boogie with Stu (Bonham, Jones, Page, Plant, Stewart, Valens) (3:51), Black Country Woman (Page, Plant) (4:24), Sick Again(Page, Plant) (4:43)

 

24 lutego 2020r. minęło 45 lat od ukazania się dwupłytowego albumu Led Zeppelin - Physical Graffiti.  Było to pierwsze wydawnictwo zespołu po szyldem własnej wytwórni Swan Song, a zarazem ich szósty album studyjny. Na początku warto zwrócić uwagę na okładkę albumu. Przedstawia ona dwie pięciopiętrowe kamienice usytuowane na Placu św. Marka pod numerem 96 i 98 na Manhattanie w Nowy Jorku. W celu zachowania kwadratowego kształtu okładki piąte piętro budynku zostało wycięte. Całość składa się
z czterech części - dwie części dla każdej płyty oraz okładka zewnętrzna i wewnętrzna. W części zewnętrznej wycięto otwory w miejscach okien kamienicy, w których po wsunięciu części wewnętrznej pojawia się nazwa albumu. Na okładce wewnętrznej znajdują się nie tylko tytuły poszczególnych utworów, ale także wizerunki gwiazd Hollywood, Marcela Duchamp (malarz), Buzza Aldrina (astronauta), papieża Leona XIII i innych. Między nimi umieszczono zdjęcia członków zespołu. Warto dodać, że w 1976 r. album był nominowany do nagrody Grammy
w kategorii najlepsza okładka. 


Muzycznie jest to jedna z najlepszych płyt Led Zeppelin. Znalazły tu się między innymi: rozpoczynający całość Custard Pie, In My Time of Dying, oparty na popularnej pieśni gospel, trwający ponad jedenaście minut, w którym Jimmy Page wykorzystał slide guitar, czy transcendentny, ponad ośmiominutowy Kashmir. Ritchie Blackmore (Deep Purple, Rainbow) na łamach brytyjskiego miesięcznika ,,Classic Rock’’ stwierdził, że Kashmir i When the Levee Breaks są jego ulubionymi utworami z repertuaru Led Zeppelin, a pierwszy z nich zainspirował go do napisania utworu Stargazer dla Rainbow. Utwory zostały napisane w 1974 roku i jako całość zajmowały trzy strony płyt winylowych (pamiętajmy, że w tym czasie nie było jeszcze płyt CD). W celu uzupełnienia czwartej strony dodano utwory z wcześniejszych sesji nagraniowych, które nie znalazły się na płytach Led Zeppelin III, Led Zeppelin IV i Houses of the Holy. Album zawiera nagrania w różnej stylistyce: hard rock, rock progresywny, rock ‘n’ roll i folk. Physical Graffiti pod względem artystycznym jest uważany za szczytowe osiągnięcie w karierze zespołu. Odniósł niebywały sukces komercyjny, debiutując na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się albumów w Zjednoczonym Królestwie i Stanach Zjednoczonych. Led Zeppelin promowało płytę tournee po USA i pięcioma koncertami w londyńskim Earl’s Court. Płyta była kilkukrotnie wydawana na CD i winylu. Łącznie sprzedano ponad 8 milionów egzemplarzy.

Warto posłuchać tych utworów raz jeszcze po 45 latach. Większość z nich nadal brzmi „świeżo” i ciekawie. Interesujące aranżacje i zróżnicowany styl kompozycji sprawiają, że słuchanie poszczególnych utworów jest wielką przyjemnością. Jeśli dodatkowo włączycie album na wysokiej klasy sprzęcie, wrażenia będą niezapomniane. Ja miałem przyjemność posłuchania japońskiego wydania płyt CD. Do odsłuchu wykorzystałem odtwarzacz C.E.C CD3N, przetwornik DAC Meitner MA1, wzmacniacz zintegrowany Accuphase E-470 i kolumny Xavian XN 360. Polecam serdecznie, obcowanie z tą muzyką na pewno nie będzie czasem straconym. Posłuchajcie i przekonajcie się sami.

Dariusz Urbański


Kamienica, której wizerunek widnieje na okładce

Postaci umieszczone w oknach kamienicy

  


Okładka wydania CD (własność autora)









środa, 26 lutego 2020

Ordinary Man by Ozzy Osbourne




CD z Ozzy Osbourne - Ordinary man
Ozzy Osbourne

Ordinary Man

Epic records nr 19439718452.

Nowy krążek Księcia Ciemności był już zapowiadany od wielu miesięcy. Sam Ozzy był zdziwiony, że udało mu się nagrać płytę w ciągu 4 tygodni. Jak wiadomo, jest on już 71 letnim jegomościem, który od ponad 50 lat działa w branży muzycznej. Impulsem do nagrania nowego materiału było spotkanie z młodym raperem Post Malone. Osbourne wziął udział w nagraniu jego utworu „Take What You Want”, który znalazł się też na nowym wydawnictwie Ozzy’ego.

Do nagrania płyty zaangażowani zastali znani muzycy: Chad Smith - perkusja (Red Hot Chili Peppers), Duff McKagan - bass (Guns n’ Roses) i gitarzysta Adrew Watt, którego Ozzy poznał przy współpracy z Post Malone. Warto dodać, że Watt jest też producentem całej płyty ,,Ordinary Man”.

Utwór otwierający płytę nosi tytuł „Straight To Hell”. Rozpoczyna się typowymi dla Ozzy’ego słowami „ Alright now”, dodatkowo charakteryzuje się efektowną gitarą solową, na której gościnnie zagrał Slash. Dalej „All My Life”, a następnie „Goodbye” ze wstępem przypominającym sławetny „Iron Man” z repertuaru Black Sabbath. Uderzenia stopy perkusji i przetworzony głos Ozzy’ego sprawiają, że jest to bardzo ciekawy utwór. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na zmianę rytmu w połowie jego trwania. Kolejna na liście jest ballada (tak, ballada!!) z udziałem Eltona Johna. Utwór interesujący, z wykorzystaniem instrumentów smyczkowych, co tworzy przyjemny klimat i powoduje, że nagranie staje się młodszym bratem „Mama, I’m Coming Home”, „Goodbye To Romance”, czy nawet „Changes” z Vol. 4 Black Sabbath.  

Kolejne utwory to już rozliczanie się autora z własnym życiem. Mocne „Under The Graveyard”, czy „ Today Is The End”. Po nim spokojny, melodyjny i wpadający w ucho „Holy For Tonight”.

W warstwie lirycznej Książę Ciemności jest bardzo melancholijny. Prawie wszystkie teksty odnoszą się do przemijania i nieuniknionej śmierci. To dotąd niespotykana tematyka
u
Ozzy’ego. Cóż, czas biegnie nieubłaganie i nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Czyżby była to ostatnia płyta wspaniałego wokalisty?

Wszystko jest tak, jak powinno być - ciekawe kompozycje, dobre solówki gitar, wyszukane teksty, ale jakby czegoś brakowało... Nie, to kogoś tu brakuje!! Najbardziej brakuje Zakka, Zakka Wylde. Z jego udziałem byłaby to jedna z najlepszych płyt Ozzy’ego Osbourne’a. Jeszcze jedna sprawa. Muzyka na tej płycie wyraźnie złagodniała! To nie jest już heavy metal, tylko hard rock, a w jednym utworze nawet połączenie rocka z rapem. Czyżby znak czasu? Posłuchajcie i przekonajcie się sami.

*****/6                                                            Dariusz Urbański